Skip to content →

Ja – Anka

Włóczykijem jestem od blisko dwudziestu lat. Zwiedziłam ponad 80 krajów świata, wybierając zazwyczaj kierunki mało popularne ( Bhutan, Kirgistan, Armenia ), szybko zmieniające się ( Birma, Kambodża, Uzbekistan ), nie koniecznie  ładne ( Bangladesz, Armenia ), mało komfortowe ( Boliwia, Burundi ) albo trudne do zdobycia ( Spitzbergen, Fidżi, Namibia ). Spałam w rybackich jutrtach, na dworcach z kloszardami, w bambusowych chatach, na pięciu tysiącach metrów, w hamakach z Indianami czy w wojskowych koszarach. Wszędzie gdzie byłam podpatrywałam ludzkie życie, zaglądałam do każdej kuchni, odkrywając kulinarne tajemnice i bratałam się z lokalnymi.

Przez ostatnie dwa lata uciekałam do ukochanej Afryki na mało popularne turystycznie szlaki Rwandy, Ugandy i Burundi, bezdroża Togo, Beninu, Ghany, szutrowe trakty Malawi, Zambii i Zimbabwe, trafiając też na wojenne ścieżki Mali i Burkiny Faso. Z każdego wyjazdu przywoziłam nową energię, pokłady pokory i wdzięczność za życie jakie mam. Ściągałam też niestety nieznane choroby i bakterie, które dwukrotnie przykuwały moje ciało do szpitalnego łóżka lub zmuszały do chodzenia o kulach.

Dziś mając 37 lat, za sobą rozwód, siedem lat pracy jako adwokat we własnej kancelarii, kilka opublikowanych artykułów, oswojoną samotność i życie w pojedynkę, postanowiłam poszukać innego sposobu na życie. Los daje mi wolność, możliwość i sposobność, a joga wiarę w to, że moje serce i głowa są na tyle otwarte, by przebyć samotnie i szczęśliwie krętą trasę dookoła świata przez różne strefy klimatyczne, wysokości, środowiska, religie i kultury. Wiem, że rezygnuję z wygody, bezpieczeństwa i standardu, wybierając na najbliższy rok wieloosobowe pokoje  w hostelach, nieznane kanapy couchsurfingu, garderobę w wersji mikro, czyli prawdziwe życie w podróży, którego tak bardzo pragnę skosztować i doświadczyć. Zawieszam zatem działalność gospodarczą i odwieszam togę do szafy, pakuję to co mam w kartony i oddaje mieszanie pod wynajem. Zostawiam cudowną rodzinę i przyjaciół i mając pełną świadomość czekającej mnie tęsknoty, nie opieram się już tej pchającej mnie w świat wewnętrznej sile.

W podróży mojej postanowiłam spełnić swoje marzenia ale też dowiedzieć się o czym marzą inni. Chcę odnaleźć marzycieli z końców świata, poznać ich i opisać, z nadzieją, że niektóre z marzeń uda się spełnić, bo bywają one błahe i niewinne. Będę odkrywać nowe smaki pod hasłem vege, Nie zabraknie tez tematyki ukochanej jogi. Lubie pisać, uwielbiam fotografować dlatego wszystko to będzie treścią mojego bloga, który wciąż się buduje od nowa. Chciałabym dzielić swoje wrażenia, spostrzeżenia i obserwacje oraz motywować ludzi do spełniania marzeń też z Państwa pomocą i udziałem, co stoi za chęcią nawiązania dowolnej formy współpracy.

29 września 2015 r. wylatuję z Pragi do Brazylii i póki co to mój jedyny bilet lotniczy „one way”. Plan podróży jest opracowany ale elastyczny, obejmując moje „must see” i pozostawiając tez sporo miejsca na to co przyniesie los, na wyjątkowe okazje i ciekawych ludzi. Na dzień dzisiejszy moja mapa podróży obejmuje: Brazylię, Argentynę, Urugwaj, Chile, Jamajkę, Haiti , Dominikanę, San Francisco, Australię, Timor Wschodni, Indonezję, Sri Lankę, Indie, Nepal, Chiny, Tajwan, Koreę Południową, Mongolię, Rosję, Kazachstan, Afganistan i Iran.

ja2

 

Jest styczeń 2017 r. a ja wciąż żyję w podróży i choć okrążyłam ziemię bez realizacji zamierzonego planu jestem szczęśliwsza, inna i żyje po swojemu,  moim hippie, camperowym i cygańskim życiem…obecnie w Australii.

FullSizeRender (9)