Skip to content →

W PODRÓŻY

Bycie w podróży to mój stan szczęśliwości – gdy nie wiem co czeka mnie jutro, kogo spotkam na drodze, co przyniesie los, gdy przerzucam plecak, odkrywam nowe miejsca, kosztuję świata to czuję, że żyję, że nic nie ucieka przez palce.

Mój tata nazywa to nieuleczalna chorobą, ale sam mnie nią zaraził, jeszcze za młodu. Pamiętam jak w domu odbywały się rodzinne narady, na których padały pytania typu: ” czy budujemy taras, czy jedziemy w świat?”. Zawsze jednogłośnie wybór padał na podróż. Potem zaczęłam jeździć sama, z każdym rokiem wybierając kierunki bardziej odległe, egzotyczne i przed wszystkim mało popularne, nieznane biurom podróżny i autentyczne. Przez ostatnie dwadzieścia lat zjechałam ponad 85 krajów świata. Ale po dziś dzień ciesze się każdą perspektywą podróży, gdzie by nie była.

Podróże kształcą, jak mówią. I to święte słowa. Świat który widziałam, którego doświadczyłam, a przede wszystkim ludzie, których spotkałam na drodze pozwoli mi w pełni cieszyć się z życia i tego co od losu dosłałam, zacząć doceniać to, co jest naszą niby szarą rzeczywistością i wygody w jakich żyjemy, szanować i tolerować inność i finalnie zrozumieć, że jestem super szczęściarą, bo urodziłam się w Europie, otrzymałam wykształcenie, mam pełną wolność i mogę sama w pełni decydować o swoim losie.

Gdzie byłam dokładnie? Jak wygląda mój podróżniczy dorobek? Jakie są moje wspomnienie z każdego zakątka świata? Niech pomyślę …:

Albania – odwiedzona kilka miesięcy temu, po to by nigdy nie powiedzieć już złego słowa na stan polskich dróg i docenić zmiany systemowe w tej części Europy, w której żyjemy

Andora – po dziś dzień dziwią mnie takie twory państwa-miasta

Argentyna – przemierzona samotnie w blisko 7 tygodni pełnych spotkań z lokalnymi couchsurfingowcami, cudna, różnorodna do której wrócę choćby jutro ( ze szlaku podróżny dookoła świata )

Armenia – postsowiecki skansen przytłoczył mnie szarością i architektoniczną brzydotą, zaskoczył ilością kantorów, ilością mercedesów ( nie ma tam innych aut osobowych ) i trendami mody zwłaszcza męskiej.

Austria – moja narciarko – snowboardowa mekka

Australia – od stycznia 2016 r niespodziewania stała się moim drugim domem, wzięła mnie w ramiona i nie wypuszcza ( ze szlaku podróżny dookoła świata )

Bangladesz – pewnie nie pojechałabym gdyby nie tekst z podróżniczego magazynu: „In Bangladesz there are no atractions – only you are the atraction”. Takich korków i tłoku nie doświadczyłam nigdzie a cmentarzysko statków w Chitagong pamiętać będę zawsze

Belgia – kolorowa i wielokulturowa stolica Europy i królestwo frytek, serwowanych nawet do porcji muli

Benin – to wspomnienie najgorszego zatrucia, koszmarnej biurokracji, wielkich plaż i pływających wsi

Birma – kraj wojskowej Hunty, cudownych ludzi i najpiękniejszych świątyń Azji, pogrążony  w ciemnościach, żyjący bez prądu, dróg  i globalizacji. Mogłabym tam wrócić choćby jutro

Bhutan – moje podróżnicze marzenie, kraj wciśnięty między szczyty Himalajów z najtrudniejszym do lądowania lotniskiem, niemożliwy do zwiedzenia backpackersko , pogrążony w ciszy, spokoju i zieleni, żyjący duchowo, bardzo daleko od globalizacji. Piękny

Boliwia – dla mnie cudowna, kolorowa, duchowa i przestrzenna esencja ameryki środkowej wspominana przez pryzmat  zdobytego sześciotysięcznika, rowerowego zjazdu drogą śmierci, penetrowanych kopalni srebra i niezwykłego Solar Ujuni

Bośnia i Hercegowina -tuz po wojnie była krajem porzuconych czołgów i domów dziurawych od kul

Brazylia – tu zaczęła się moja roczna samotna podróż dookoła świata, kraina salsy, imprezy, mieszanka kultur i ras, kraj radosnych ludzi i plaż, doskonała ( ze szlaku podróży dookoła świata )

Bułgaria – wspomnienie dzieciństwa

Burkina Faso – oszołomiona działaniami wojskowymi za mojej wizyty, wiec postawiona na głowie ale zawsze rozbrzmiewająca muzyką bębnów, pełna niezwykłości i niezapomnianych bezdroży

Burundi – kraj o którym nie wiadomo nic, bo nie trafił do żadnego przewodnika a oferuje niezwykłe nadbrzeże jeziora Tanganika, pełne lokalnego kolorytu, choć napotkane tam bakterie i wirusy położyły mnie do szpitala na cale dwa tygodnie wciąż wspominam ciepło

Chile – magiczna pustynia Atakama, ośnieżone wulkany, wycieczki rowerowe nad oceanem i przeskok cywilizacyjny po Boliwii

Chiny – tylko pod postacią Hong Kongu, gdy British Airways walcząc o klienta przy pierwszej epidemii ptasiej grypy obniżyło ceny loty do minimum dając w pakiecie super nocleg.

Chorwacja – doświadczana wieki temu, istne młodzieńcze wakacyjne szaleństwo w pięknych sceneriach z dużą ilością lokalnego wina

Czechy

Dania

Dominikana – z dala od turystycznych spędów, doświadczana samotnie i oryginalnie ( z podrózy dookoła świata )

Egipt – to był mój drugi samodzielny wyjazd, ja i trzech chłopaków, spanie na górze Synaj, zachwyt orientem, stara trąba kupiona na bazarze, przepustki wojskowe by przejechać pustynie, dwóch facetów z bronią do ochrony, wesele w oazie

Ekwador – miejsce gdzie zobaczyłam humbaki, zjadłam pierwsze w życiu ceviche, zjechałam rowerem z wulkanu ( 5200 m npm ), przeżyłam super rafting i wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem malarii

Estonia – witała śniegiem w maju a szkoda bo plaże są cudowne

Etiopia – moja afrykańska miłość, jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w jakich byłam…na długa opowieść. Mam nadzieje kiedyś powrócić – na sok z awokado

Fidżi – raj na ziemi i nurków ale tylko tych bardzo zamożnych ale chill-out gwarantowany. Ps. wyspa kobiet o wielkich stóp

Filipiny – tu każdy nieatrakcyjny biały mężczyzna ( wedle naszego kanonu piękna ) znajdzie kobietę swego życia a oprócz tego rajskie plaże, wyśmienite nurki i święty spokój

Finlandia – jak tam pięknie, gdy wyrwiesz się poza miasto

Ghana – kraj smutnej historii niewolnictwa, przesiąknięty brytyjskimi zwyczajami ale i wielkiej różnorodności plemiennej

Gruzja – rozkochała mnie na zabój, złapała za serce i wciąż nie puszcza, mało gdzie doznaje się takiej gościnności, nigdzie wino nie jest tak czarne

Gwatemala – cudowne połączenie oszałamiającej natury, inkowskich miast i zabytków, kolonialnej architektury i tradycyjności – kobiety w tkanych sukniach, dzieci noszone w chustach i mężczyźni w kapeluszach

Haiti – mała Afryka na Karaibach, trapiona nędzą, biedą, chaosem i przestępczością ( ze szlaku dookoła świata )

Hiszpania – jak jej nie uwielbiać? jak się nią nasycić? nigdy dość

Holandia – rowery , kanały, barki i muzea

Honduras – amerykańskie fastfoody i brak śladów autentyczności, boska wówczas Utila i jej cudowne nurkowania

Indie – widziane dwukrotnie w różnych odsłonach, choć  zanieczyszczone i głośne wciąż uduchowione i jakże smaczne w swych aromatach  i przyprawach

Indonezja – moja pierwsza przygoda z południowo-wschodnią Azją, niezapomniana, pełna zapachów i aromatów

Izrael – kraj sprzeczności ale i różnorodności

Japonia – widziana tylko w granicach Tokyo, dziwnie sterylna, zdystansowana ale fascynująca

Kambodża – kraj krwawych historii, który odkrywałam w czasach gdy jeszcze nie zupełnie był odminowany i zalany lawą turystów, ale pozbawiony utwardzonych dróg i pełen śladów wojsk UN

Kenia – słodko-gorzkie pierwsze spotkanie z czarną Afryką i Masajami

Kirgistan – kompletne oczarowanie, przepiękne góry i przestrzenie, odludzia, jurty, gościnni ludzie o złotych zębach i dużo gorzałki

Kolumbia – rozminięte oczekiwania i rzeczywistość, z uwagi na głębokie wpływy amerykańskiej pop kultury. Na szczęście Cartagena jest niczym bilet na podroż w czasie, górskie pueblos zachowały elementy tradycji a salsa rozbrzmiewa w każdym barze

Kostaryka – 

Kuba – wyspa radosnych ludzi, salsy, Che, tytoniu, rumu i komunistycznych wspomnień. Załapałam się na ostatnie wystąpienie Fidela z okazji 1-go maja. Trwało osiem godzin

Laos – moje pierwsze indochińskie rozczarowanie (ze szlaku dookoła świata )

Litwa

Łotwa

Macedonia – moja bałkańska miłość, kraj gór, kanionów, sowieckiego ducha i gościnności

Malawi – turkusowe serce Afryki

Malezja – odwiedzana dwukrotnie, także z częścią Borneo, wciąż przyjazny muzułmański kraj ( ze szlaku dookoła świata )

Mali – pierwsza przygoda z zachodnią Afryką,

Maroko

Meksyk

Mołdawia – mała Ukraina z dobrym winem

Mozambik

Namibia – pierwsze w życiu safari i spotkania oko z dzika naturą, epicka pustynia Namib, niekończące się bezdroża i tysiące fok

Niemcy

Nikaragua

Norwegia

Nowa Kaledonia – najlepsze miejsce nurkowe, prawdziwy bosy luksus posiadania plaży i rafy dla siebie ( ze szlaku dookoła świata )

Nowa Zelandia – niezwykła podroż, prawdziwy honey moon z camperem i druga odsłona w 2016 r ( ze szlaku dookoła świata )

Palestyna – kraina za murem

Paragwaj – cudownie niepopularna kraina gościnnych ludzi i wielkich wesel

Peru – spełnienie dziecinnych marzeń budowanych na podstawie kulowego Tonego Halika i Jego „Pieprz I Wanilia ” o Indianach znad Titikaka, zaginionych miastach Inków

Portugalia

RPA – jedno z nielicznych miejsc gdzie nie chce wracać

Rwanda – „Szwajcaria Afryki” – nie tylko z uwagi na góry ale zaskakującą jak na Afrykę czystość, ekologiczność i dobrą organizację. Kraj ciemnej historii i jasnej przyszłości

Rumunia – kraina Drakuli, daleka od turystycznego zgiełku, pełna wspomnień komunizmu

San Marino

Słowacja

Si Lanka – cudowna i piękna niespodzianka, prawdziwie buddyjski kraj wspaniałych ludzi, pól herbaty, staroci, świątyń i cudownych plaż ( z podróży dookoła świata )

Szwajcaria

Szwecja

Tajlandia – moja pierwsza samodzielna Indochińska przygoda, z najlepszą kuchnią, odiedzana kilkakrotnie, ostatnio latem 2016 by dać mi w twarz swoimi zmianami (ze szlaku dookoła świata )

Tanzania – parostatek na jeziorze Wiktorii, przykra ale i zabawna przygoda ze złodziejami, boski Zanzibar i cudne nurkowania i sierociniec który pamiętam po dziś dzień

Togo – moje spotkanie z voodoo i największym oszustem, którego ja i moje 170 USD padliśmy ofiarą

Uganda

Ukraina

Urugwaj – kto by pomyślał że to kraina wydm i miejsce na surfing ( z podróży dookoła świata )

USA – doświadczane kilkakrotnie w różnych odsłonach i stanach. uwielbiam NYC i San Francisko i Hawaje  ( ze szlaku dookoła świata )

Vanuatu – raj na Pacyfiku ale z opłatami za plażę ( ze szlaku dookoła świata )

Wenezuela

Węgry

Wietnam – w moich wspomnieniach sprzed nastu lat to kolebka i esencja Azji, kobiety w słomkowych kapeluszach, bambusowe łódeczki na zatoce Halong i chatki na plaży, pływające targi na Mekongu i wszystko dalekie od turystycznego szlaku. Odwiedzony po 12 latach pokazał nowe zniekształcone i brudne oblicze ( ze szlaku podróży dookoła świata )

Włochy – jak druga ojczyzna, gościły mnie kilka miesięcy jako studenta  i wiele razy turystycznie/kulinarnie, wracam zawsze chętnie

Zambia

Zimbabwe

cdn….